poniedziałek, 12 września 2011

# 42 - Filmowy sierpień.

1. Wrony (1994) 7/10 - Młoda, pozbawiona miłości matki dziewczynka, opiekuje się jeszcze mniejszą dziewczynką, traktując ją tak, jak nauczyła się od dorosłych. Piękne zdjęcia, jeden dobry motyw muzyczny i znakomita gra dziewczynek. Warto.



2. Tron we krwi (1957) 9/10 - Szekspir + Kurosawa - z tego musiało wyjść coś dobrego. I powstało niemal arcydzieło. Szacunek dla Mifune za prawdziwe strzały - kto widział, ten wie. Bardzo lubię piosenkę o pajęczynowym zamku z początku (i końca) filmu. Tytuł "Tron we krwi" może mylić, nie ma tam za wiele krwi. Bowiem film ten, polega na długich ujęciach i gadaniu. Nawet gdy Mifune ma kogoś - za namową suki żony - zamordować, widzimy tylko jak odchodzi i chwilę później wraca z zakrwawioną bronią. Bardzo lubię.



3. Siedmiu samurajów (1954) 9/10 - Kurosawa po raz drugi. Tym razem pokazuje, że potrafi zrobić wciągający film przygodowy. Jest epicko, ale dopiero od połowy filmu. Pierwszą godzinę wieśniacy montują ekipę samurajów, potem przygotowują się na odparcie ataku, aż w końcu mamy potyczki. Oczywiście Kurosawa wplótł w główną historię, kilka znakomitych wątków pobocznych. Plus za najlepszą rolę Mifune, ze wszystkich jakie widziałem.



4. Straż przyboczna (1961) 8/10 - najpierw widziałem hołd dla Kurosawy z Willisem, później plagiat z Clintem a dopiero na końcu pierwowzór z Mifune. Western na Dzikim...Wschodzie. Bezimienny rewolwero...samuraj, przybywa do miasteczka cierpiącego na plagę wszy, pod postacią dwóch band rywalizujących ze sobą przestępców. Mifune "robi porządek" w dźwięk znakomitego, cwaniackiego motywu muzycznego. Plus trochę głębi. I tyle. Lubię.



5. Bunt (1967) 9/10 - film o miłości. Samuraj musi słuchać swojego pana. Zawsze. Ale czy na pewno 'zawsze'? Nawet jeśli władca igra z jego uczuciami? Nawet jeśli władca odbiera mu żonę? Kocham ten film.



6. Zemsta (2002) 9/10 - komedia doskonała. Sam tekst Fredry jest czymś niekończenie zajebistym a Wajda wziął z niego to, co najlepsze i zatrudnił doskonałych aktorów. Gajos jest klasą sam dla siebie. Seweryn, Figura czy Buzek nie gorsi. Właśnie, Agata Buzek to świetna aktorka. A te jej diabelskie spojrzenie...ach! - idealna aktorka do roli Klary, nie spodziewałem się tak znakomicie zagranej postaci. Roman Polański w roli Papkina - to trzeba zobaczyć. Tylko Olbrychski jakoś gorzej wypadł niż zwykle, nie wiem dlaczego. Plus ten cudowny, ośnieżony zamek i teatralna scenografia. No i muzyka Kilara. Uwielbiam.



7. Siedmiu wspaniałych (1960) 6/10 - zrzyna z Siedmiu samurajów, pozbawiona większości głębi i pobocznych wątków pierwowzoru. Połączono też postacie młodego samuraja i Mifune. Może być.




8. Ran (1985) 10/10 - Arcydzieło nad arcydziełami, film samurajski nad filmami samurajskimi, ekranizacja dzieła Szekspira nad ekranizacjami dzieł Szekspira. Film doskonały. Wizualnie, widowisko rozbuchane jak sztuka Bizancjum. Kostiumy (szyto je dwa lata), zdjęcia, scenografia (nawet spalony na potrzeby filmu zamek, jest w skali 1:1!) Plus doskonała intryga, masa krwi, bitew i pieprzonego geniuszu, Panów Szekspira i Kurosawy. Niektóre fragmenty widziałem już po 30 razy. A 6-minutowa sekwencja ataku na zamek, z wyciszeniem całego głosu w jej czasie i słyszalnym tylko utworem symfonicznym, jest czymś nieskończenie doskonałym. Do tego filmu można się modlić.



9. Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach (2011) 8/10 - bardzo lubię wszystkie filmy z tego cyklu. Trochę męczyły mnie te pościgi z początkowych 25. minut filmu, ale później było tylko lepiej. Ozdobą filmu jest niewątpliwie charyzmatyczna, pięknie starzejąca się Penélope Cruz. Kiedyś w ogóle mi się nie podobała, obecnie uważam ją za piękną kobietę. Lubię wątek poboczny z misjonarzem i syreną. Bardzo dobre kino przygodowe. Cieszę się, że kolejne części Piratów trzymają poziom a nie tak jak Indiana Jones, że pierwsza fajna, druga gorsza, trzecia znakomita a o czwartej lepiej zapomnieć. Ma być piątka, o której poziom jestem spokojny. Piętnastu chłopa na umrzyka skrzyni, yo-ho-ho i butelka rumu;-)



10. Stalingrad (1993) 8/10 - film, w którym tragizm (prawdopodobnie) jest pokazany jeszcze mocniej niż być powinien. Prawdopodobnie, ponieważ sam na wojnie nigdy nie byłem i mogę co najwyżej przypuszczać. Bardzo lubię "śnieżne" filmy wojenne toteż byłem zachwycony bitwą piechota niemiecka vs. czołgi rosyjskie.



11. Lawa. Opowieść o "Dziadach" Adama Mickiewicza (1989) 8/10 - widziałem kiedyś dawno na lekcji Języka Polskiego i wtedy bardzo mi się film podobał. Teraz podoba mi się jeszcze bardziej. Lubię sławny monolog Holoubka, ale dla mnie największą siłą filmu są sceny na cmentarzu ze zjawami. Teresa Budzisz-Krzyżanowska wymachująca krzyżem i żegnająca duchy słowami: "Widzicie Pański krzyż?" przegoniłaby nawet samego Hrabiego Draculę:-) Jan Nowicki w roli Pana przeraża i poraża! Rzecz bardzo w moim guście.



Filmem miesiąca zostaje "Ran" (1985). Mimo bardzo dużej konkurencji w tym miesiącu, nawet na chwilę nie był zagrożony spadkiem na drugą pozycję. Rzecz wybitna.

1 komentarze:

  1. Wrona nie tyle opiekuje się małą, co ją porywa ;) Chociaż to detal. Faktycznie, dobry film. I świetne ujęcie bramy i rzeki udającej morze.

    OdpowiedzUsuń na zawsze